Przegląd fotograficznych aplikacji #1 – Huji Cam

Ostatnio poruszyłem temat robienia zdjęć za pomocą telefonu. Ale mając tak wielofunkcyjne urządzenie jak smartfon musimy ograniczać się tylko do robienia zdjęć? Otóż nie, przecież mamy dostep do sklepu Play czy AppStore. W tej serii wpisów skupie się raczej na tym pierwszym przypadku ze względu na to, że używam głównie Androida a z iPhonem nie mam kontaktu od czasów iPhona 4s ;). Zapraszam do lektury!

Czytaj dalej Przegląd fotograficznych aplikacji #1 – Huji Cam

Co może pójść nie tak? Czyli moje pierwsze zlecenie filmowe.

23Czasami przychodzi nam zmierzyć się z czymś czego wcześniej nie robiliśmy. Coś, co będzie wymagało od nas trochę więcej niż chwycenie aparatu i wybraniu się bez żadnego planu. No chyba, że jesteś mną ;D. Chciałbym się z wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie do mojego pierwszego zlecenia „filmowego”.

Pierwsze przymiarki 😉

Czytaj dalej Co może pójść nie tak? Czyli moje pierwsze zlecenie filmowe.

Fotografowanie telefonem. Czyli czy zawsze potrzebujemy przy sobie aparatu?

Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Dziś żeby zrobić zdjęcie nie zawsze musimy mieć przy sobie aparat, a wystarczy nam coś, co zazwyczaj zawsze mamy przy sobie. Mowa o telefonie. Możliwość robienia zdjęć w tych urządzeniach jest już od dawna, a od jakiegoś czasu aparaty w telefonach mogą pochwalić się jakością znacznie przewyższająca to co oferowały nam na początku. W tym wpisie chciałbym przedstawić zalety, jakie płyną z posiadania aparatu w telefonie.
Czytaj dalej Fotografowanie telefonem. Czyli czy zawsze potrzebujemy przy sobie aparatu?

PozytywnePodsumowanieTygodnia #5

Łooo.. ale szybko minął ten tydzień, nawet nie wiadomo gdzie ; )

Poniedziałek od rana ciągnął się bardzo długo, bo musiała spędzić, aż 6 godzin ucząc się języka angielskiego. Niby mówią, że taki łatwy język, ale jakoś nie dla mnie. Moim marzeniem jest nauczyć się płynnie mówić po francusku, albo po chińsku. Może kiedyś mi się uda ;D

Wtorek, to przerabianie kodeksów, które towarzyszyły mi do końca tygodnia. Kodeksem wykroczeń rozpoczęłam ten tydzień, bo jednak się egzamin sam nie zda, a to już jutro, wiec trzymajcie kciuki ; )

Weeekend… tym razem dla mnie pracowity, dwie imprezy + na jednej znalazłam się przypadkowo i taka jedna rodzinna ;D

To może zacznijmy od sobotniego Hubertusu. Jak dla mnie ideał. Wreszcie mogłam robić zdjęcia koniom i tylko koniom. Ludzie ładnie, nie muszą wyjść : )

Nie wiem dlaczego, ale mam dla tych zwierząt wielki szacunek, uwielbiam je fotografować i rysować, te piękne potężne stworzenia ; )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następnie po zakończeniu tej imprezy pojechałam na „Powitanie” nowego samochodu strażackiego, który przyjechał do miejscowości, z której pochodzę. Powiem Wam, że akcja niby zrobiona spontanicznie, ale było nawet fajnie, zebrało się trochę ludzi, były czerwone race i syrena… ; D

A na zakończenie dnia, imieniny mojego dziadka, takie rodzinne spotkanie. Dużo śmiechu i tona jedzenia ;D

To teraz niedziela  i „Konkurs Mówienia Gwarą”. Kiedyś nawet sama trochę starałam się mówić gwarą, niestety chyba wszystko wyleciało, bo prawie nic nie mogłam zrozumieć z tego co mówili, dobrze że z boku był wyświetlany słownik z słówkami, które mogą przysporzyć problemy. Coś tam pomogło (czytaj – mocno pomogło) ;P

Piękna scena, pełno uczestników, ale kamerzysta ustawił się na środku sali, w miejscu gdzie najlepiej się robiło zdjęcia, i strasznie musiałam się nakombinować by zrobić ciekawe zdjęcia. Jeden z fotografów nawet kładł się pod sceną by coś tam zrobić, ale jakoś nie jestem fanką robienia zdjęć od dołu. Jakoś człowiek wydaje się bardziej spłaszczony i wszystkie wady twarzy widać ; (

 

PODSUMOWANIE W LICZBACH: )

4  – na tylu imprezach udało mi się być w ciągu weekendu

1895046  – tyle chyba zjadłam jedzenia u babci ; ) 

423- Tyle zdjęć zrobiłam na Hubertusie 

50 – tyle zdjęć oddałam do redakcji z mówimy gwarą 

 

Dobranoc

DomiJerz ;D

 

Pozytywne podsumowanie tygodnia #3

O jaaaa… ale ten czas ucieka. Niedługo będę mogła zacząć swoje ulubione sesje zdjęciowe.

Jeśli ktoś pyta mnie o moją ulubioną porę roku to zdecydowanie jest to wiosna, i to najlepiej ta późna, kiedy wszystko kwitnie, a po dworze można chodzić w krótkim rękawku. Jest tylko jedna sytuacja, w której ją zdradzam. Chodzi o jesienne sesje fotograficzne. Jest na nich pełno kolorów i kwiatów, dyni i świeczek. Wszystko wtedy z definicji jest bardziej radośniejsze.

Czytaj dalej Pozytywne podsumowanie tygodnia #3

Pozytywne posumowania tygodnia #2

Dzień dobry! Wiem, że w tym tygodniu za dużo się nie działo, ani na blogu, ani na instagramie. Niestety praca jak i praktyki, pochłaniają trochę za dużo czasu. Ale to nie znaczy, że nic się nie działo ;D

Poniedziałek – strasznie gorąco.

Wtorek – strasznie gorąco.

Środa – jeszcze bardziej gorąco

Czwartek – strasznie gorąco.

Piątek – gorąco.

A potem weekend i znowu poniedziałek.

No właśnie weekend. Najpierw wspólny wyjazd nad pobliskie jezioro. Dużo słońca i wreszcie ochłodzenie w jeziorze, a w niedzielę mieliśmy się wykąpać w morzu, niestety czerwona flaga wywieszona przez ratowników trochę popsuła wszystkim humor.

Wiecie co oprócz wody łączy te dwa dni? Zapomnieliśmy zabrać aparat na te wyjazdu.

Detoks od aparatu też się przyda czasami, dlatego też wyjątkowo w tym poście nie będzie żadnych zdjęć, ale mogę się pochwalić moim odkryciem tygodnia…

Słucham cały czas!

Tydzień w liczbach: 

700km – tyle jest z mojego domu do Międzyzdrojów w obydwie strony.

1 – niestety tyle tylko zdjęć trafiło na Instagram

5 – tyle dni musi minąć od poniedziałku by znowu był weekend

ok 7 godzin spędziliśmy na plaży nad morzem i nad jeziorem przez cały weekend

9878 – tyle stopni jest chyba na dworze w samo południe

 

Dobranoc 😀

DomiJerz